KWP – Policyjni eksperci pomogą przywrócić pamięć o ofiarach okupantów w poznańskim Forcie VII
Policyjni eksperci z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu razem z pracownikami Muzeum Martyrologii Wielkopolan realizują wyjątkowy projekt. Celem współpracy jest zidentyfikowanie nieznanych dotąd z imienia i nazwiska więźniów-ofiar pierwszego niemieckiego obozu koncentracyjnego na terenach okupowanej Polski. Właśnie rozpoczęły się prace na terenie poznańskiego Fortu VII.
Mury poznańskiego Fortu VII skrywają wiele tajemnic. To tu, w dawnym pruskim forcie, od 10 października 1939 roku funkcjonował jako pierwszy obóz koncentracyjny na terenie okupowanej Polski. Był ośrodkiem eksterminacji polskich elit. Historycy szacują, że do kwietnia 1944 roku przez obóz przeszło około 40 tysięcy osób, a życie straciło od kilku do kilkunastu tysięcy osadzonych w nim więźniów. Ze względu na to, że pod koniec wojny Niemcy skrzętnie zniszczyli dokumentację obozową, nie zdołano ustalić nazwisk większości więźniów Fortu VII.
Muzeum Martyrologii Wielkopolan informuje, że tuż po wojnie znanych było około 500 nazwisk, zachowanych w niemieckich urzędach stanu cywilnego. Dziś muzeum dysponuje nazwiskami około pięciu tysięcy więźniów. Historycy wskazują, że nowe nazwiska udało się ustalić między innymi dzięki pocztówkom wysyłanym przez więźniów do członków rodzin. Większość z nich została przekazana kiedy żyli jeszcze byli więźniowie obozu oraz naoczni świadkowie tych tragicznych wydarzeń.
Zdeterminowani muzealnicy zaczęli szukać informacji o więźniach fortu na murach cel. Decyzję o systematycznym badaniu napisów pozostawionych na ścianach podjęto w 2025 roku. Wcześniej fragmentaryczne analizy inskrypcji prowadzono w ostatnich dekadach XX wieku i po 2000 roku.
W ubiegłym roku pracownicy muzeum postanowili przebadać każdą celę bardzo szczegółowo. W efekcie ustalono 1400 cegieł z wyrytymi lub naniesionymi napisami. Inskrypcje z 300 cegieł będzie można odczytać bez zastosowania dodatkowych metod badawczych. Pozostałe są bardzo słabo widoczne i wymagają wykorzystania specjalistycznych technik.
Dlatego właśnie do współpracy zostali zaproszeni eksperci z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Poznaniu.
Przed rozpoczęciem prac 5 sierpnia, policjanci kilkakrotnie odwiedzili Fort VII. Przeprowadzili rekonesans i wykonali dokumentację fotograficzną. Na tej podstawie ocenili skalę przedsięwzięcia, stan zachowania inskrypcji i przygotowali dalszą metodologię badań, która ze względu na charakter obiektu musi być bezinwazyjna. Eksperci zdecydowali, że w pierwszej kolejności badania obejmą wykonanie specjalistycznej fotografii w świetle widzianym, a także w ultrafiolecie i podczerwieni. Najnowsze osiągnięcia nauki, a co za tym idzie nowoczesne techniki kryminalistyczne umożliwiają odczytanie napisów niewidocznych gołym okiem. Policjanci będą porównywać również podpisy pozostawione na murach z próbkami pisma odręcznego, które w przeszłości dostarczyły rodziny więźniów. Osoby zaangażowane w realizację projektu liczą na to, że badania pomieszczeń fortu pozwolą na odnalezienie widomości, listów czy fragmentów przedmiotów ukrytych prze więźniów między cegłami lub w spoinach murów. Do tego zostanie wykorzystany specjalny endoskop kryminalistyczny. Policyjni eksperci nie wykluczają również wykorzystania skanera 3D, który kilka lat temu zrewolucjonizował technikę oględzin miejsca zdarzenia.
Policjanci zaangażowani do udziału w projekcie traktują go jako duże wyzwanie, podkreślając jednocześnie, że dla nich, z warsztatowego punktu widzenia, badanie pomieszczeń fortu niczym nie różni się od badania każdego innego miejsca zbrodni. Liczy się najmniejszy szczegół, a każdy ślad, w tym przypadku obecności więźniów, ma ogromne znaczenie. Mają jednocześnie przekonanie, że w wymiarze historycznym uczestniczą w bardzo wyjątkowym i ważnym przedsięwzięciu, ponieważ każde kolejne ustalone nazwisko to nie tylko poszerzenie wiedzy historycznej, ale przede wszystkim przywrócenie pamięci ofiarom nazistowskich okupantów.
Przewiduje się, że prace nad badaniem murów Fortu VII mogą potrwać nawet kilka lat.
Iwona Liszczyńska